Bestia wyszła z ukrycia

Po podaniu do informacji publicznej, że Ibrahimović jest zakażony koronawirusem, nie brakowało komentarzy, że to nie Zlatan złapał wirusa, tylko wirus złapał Zlatana. Choroba rozdająca karty na całym świecie od ponad pół roku jest już jednak za nim. A on sam wrócił na boisko w wielkim stylu, dwukrotnie raniąc swój były klub i tym samym prowadząc Milan do pierwszego triumfu w derbach od 2016 roku. Uwaga! On się dopiero rozkręca…

Z jego barwnych wypowiedzi można by stworzyć niezwykle interesującą księgę złotych myśli i błyskotliwych cytatów. Kiedyś w krótkim pomeczowym wywiadzie jeden z dziennikarzy zawarł w swoim sformułowaniu słowa odnoszące się do gola strzelonego przez Ibrahimovicia „teoretycznie” słabszą lewą nogą. Ten spojrzał na niego bardzo wymownie i z grobowym wyrazem twarzy odpowiedział: „Ja nie mam słabszej nogi”. Gdy miał odchodzić z PSG stwierdził z kolei, tutaj jednak już nieco żartobliwie, że zostanie w Paryżu, jeśli w miejscu wieży Eiffla stanie jego pomnik. Pomnik nie stanął, więc „Ibra” spakował manatki i przeniósł się do Manchesteru. W kwestii jego niewątpliwie „złotych ust” nic nie zmieniło się do dzisiaj. Po jednym ze spotkań po wznowieniu poprzedniego sezonu Szwed ocenił swoje własne predyspozycje sportowe: „Mam warunki fizyczne jak pięściarz wagi ciężkiej, tańczę jak Muhammad Ali i jestem szybki jak Bruce Lee”. Po wspomnianej potyczce z Interem zaczął w wywiadzie dla Sky Sport dywagować na temat swojego wieku, mówiąc, iż gdyby był dziesięć lat młodszy, to nikt by go nie zatrzymał. Ale po krótkiej chwili doszedł do wniosku, że i tak nikt go nie zatrzyma. Skromniś, prawda? W istocie, tego typu słowa są esencją jego natury oraz tego jaką roztacza wokół siebie aurę. No, przynajmniej na murawie. Wielu graczy, zarówno jego byłych jak i obecnych kolegów z drużyny, zarzeka się, że „Ibra” jest bardzo miłym facetem. Że posiada normalną ludzką twarz. Wiele razy wypowiadał się na ten temat Brazylijczyk Maxwell, jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy kumpel Ibrahimovicia w trakcie kariery. A ostatnio mówił o tym chociażby Hakan Çalhanoğlu czy Rafael Leão. Wizerunek bezwzględnej maszyny zaprogramowanej na sukces, który znamy ze światowych i europejskich stadionów, nie jest zatem pełnią jego złożonej i, bądź co bądź, skomplikowanej osobowości. Jednakże trzeba przyznać, że na rywalach robi on iście piorunujące wrażenie. Z każdym rokiem chyba nawet coraz większe. I sam Zlatan doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego póki co nawet nie dopuszcza do siebie myśli o odwieszeniu butów na kołek.

Opaskę kapitańską w Milanie nosi Alessio Romagnoli, ale nikt nie ma najmniejszych złudzeń, co do tego, kto jest prawdziwym liderem aktualnie pierwszej w tabeli ekipy Serie A. I tu nawet nie chodzi wyłącznie o zdobywane gole. To się po prostu czuje, będąc tylko zwykłym obserwatorem. Tylko nieliczni w historii futbolu mieli ten boski pierwiastek, którym Stwórca postanowił obdarować także Ibrahimovicia. Gdyby ktoś jednak za wszelką cenę próbował się spierać, że urodzony w Malmö napastnik „jedzie” na samej silnej pozycji i w wymiernie nic nie daje drużynie, to przyjrzyjmy się klasyfikacji capocannoniere. Takie działanie byłoby skrajnie nierozsądne, ale nie nieprawdopodobne. Wracając, aktualnie na jej czele znajduje się aż sześciu zawodników. Wszyscy mają na swoim koncie po cztery trafienia. W tym jakże zacnym gronie znajduje się jednak tylko jeden snajper mogący pochwalić się osiągnięciem takiego wyniku w zaledwie dwóch grach. Jest nim oczywiście 116-krotny reprezentant Szwecji. Aż strach pomyśleć ile miałby już w swoim dorobku bramek, gdyby nie przegapił dwóch ligowych spotkań. A przypomnijmy, że „Rossoneri” mierzyli się w nich z Crotone i ze Spezią, w związku z czym wielce prawdopodobnym jest, iż „Ibracadabra” zrobiłby przeciwnikom krzywdę. Może nawet nie raz. Pozostając jeszcze chwilę przy liczbach – w barwach 7-krotnych zwycięzców Pucharu Europy wystąpił 108 razy. Strzelił w tym czasie 72 gole oraz zanotował 29 asyst. Warto również podkreślić, że jest pierwszym graczem w historii, który zdobył przynajmniej 50 bramek we włoskiej lidze dla obu mediolańskich klubów (57 dla Interu, 56 dla Milanu). W minionych rozgrywkach sam przyznał, że gdyby był w Mediolanie od początku sezonu, to udałoby im się zdobyć mistrzostwo. Po sobotnich derbach nie wykluczył walki o pierwsze miejsce na koniec sezonu, mówiąc, że w to wierzy. Być może to właśnie Milanowi, niepokonanemu we wszystkich rozgrywkach od 8 marca, uda się położyć kres dziewięcioletniej hegemonii Juventusu.

Podczas gdy większość piłkarzy w wieku 39 lat może jedynie z nostalgią wspominać swoje złote lata i wznoszone trofea, on pragnie wygrać scudetto. Podczas gdy większość piłkarzy w wieku 39 lat nie grzeszy fantastycznymi statystykami, on strzela jak na zawołanie. Podczas gdy większość piłkarzy w wieku 39 lat kończy karierę albo ta decyzja jest już dawno za nimi, on myśli o podpisaniu nowej umowy. Dowodów na wyjątkowość Zlatana Ibrahimovicia jest dużo, dużo więcej. Ostatnio uporał się z wirusem, pokonał Inter i za nic w świecie nie obniży sobie poprzeczki. Opublikowane przez niego zdjęcie dwóch ucztujących lwów dobitnie to obrazuje. Morał z tego jest prosty – bestia wyszła na żer i dla osiągnięcia swoich celów nie cofnie się przed niczym.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o