Panie Trenerze, środek pola mamy zabezpieczony. Jakub Moder z przytupem wchodzi do kadry

Nieco ponad rok temu debiutował w pierwszej ekipie Lecha Poznań. Wczoraj zagrał trzeci mecz z orzełkiem na piersi, znów od pierwszej minuty, i zaprezentował się jeszcze lepiej niż w spotkaniu z Finlandią, pomimo większej rangi starcia i znacznie poważniejszego rywala. Świetnymi występami zapewnił sobie transfer do angielskiego Brighton, do którego dołączy w niedalekiej przyszłości, na razie cały czas pozostając w Lechu (co prawda tylko na wypożyczeniu). Przeciwko Włochom był jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym piłkarzem na murawie. Na naszych oczach rodzi się Pan Piłkarz.

Póki co kariera Modera rozwija się podręcznikowo. Debiut w Ekstraklasie, debiut w kadrze, zagraniczny transfer. Chociaż byliśmy świadkami już wielu takich dobrze rokujących historii i nie wszystkie miały szczęśliwe zakończenie, to patrząc na urodzonego w Szczecinku zawodnika, nie sposób nie odnieść wrażenia, że w jego przypadku będzie inaczej. Jakub jawi się jako poukładany, odpowiedzialny młody człowiek, który wie czego chce. Świadczy o tym jego postawa zarówno na boisku, jak i poza nim. Na razie sodówka mu do głowy nie uderzyła i oby tak pozostało. Pokora już odegrała ważną rolę w jego dotychczasowej drodze i jeszcze na pewno nie raz się mu przyda. Aczkolwiek pokora i respekt nie mogą być przeważające, bo wtedy zwyczajnie deprymują gracza.

U niego nawet nie ma o tym mowy. Wczoraj był równy zawodnikom PSG, Juventusu, Interu czy Romy. Momentami nawet wyglądał od nich lepiej. Przynajmniej według mnie. Żadnej tremy ani kompleksów. Potrafił ni stąd, ni zowąd wywołać uśmiech na ustach. Nie dość, że grał bardzo rozważnie to jeszcze ładnie dla oka. Tak jakby gdzieś z tyłu głowy cały czas kotłowało mu się słynne: „Joga Bonito”. Patrzyło się na niego z ogromną przyjemnością. Nienaganna technika, wszechobecny spokój widoczny w każdym zagraniu. Może i nazbyt rozpływamy się nad występem młodego pomocnika, ale trudno tego nie robić, skoro ten był w stanie swoimi boiskowymi poczynaniami przyćmić, fakt, nieprezentującego najwyższej dyspozycji, ale jednak bardzo doświadczonego i niezmiennie stanowiącego jeden z filarów naszej reprezentacji – Grzegorza Krychowiaka.

Szeroki wachlarz możliwości mierzącego 188 cm wzrostu piłkarza również może imponować. Dokładne, krótkie podanie? Jest. Daleki przerzut? Jest. Odbiór? Jest. Jedyne czego Kuba nie zaprezentował jeszcze w biało-czerwonej koszulce to strzał z dystansu, którym nie raz już zaskoczył golkiperów w naszej lidze. Przede wszystkim jednak widać po nim ambicję, chęci i zaangażowanie. Z optymizmem przesadzać jednak nie wolno. Mamy w końcu do czynienia z 21-letnim, a więc wciąż młodym zawodnikiem, mającym czas na wyeliminowanie ze swojej gry pewnych mankamentów, które przecież posiada każdy, nie jest to żadną tajemnicą. Mimo wszystko, Moder ma również olbrzymie rezerwy, które przy odpowiednim podejściu na pewno ujrzą światło dzienne i pozwolą mu coraz bardziej i bardziej przybliżać się do statusu pomocnika kompletnego.

Jakub Moder bez wątpienia jest największym wygranym październikowego zgrupowania. Mimo, iż zapewne przez wrodzoną skromność sam nie chciał w pomeczowej wypowiedzi jednoznacznie się do tego ustosunkować, to my możemy sobie darować takową kurtuazję. Poczynił duży krok w stronę wyjazdu na przyszłoroczne Euro. Nie możemy także zapominać, iż już tej jesieni w barwach „Kolejorza” czeka go przygoda w Lidze Europy. A tam, w fazie grupowej, czekają już Benfica, Glasgow Rangers oraz Standard Liège. Wyśmienita arena do zaprezentowania swojej sylwetki szerszej publiczności oraz do zebrania mającego zaprocentować w przyszłości, niezbędnego w świecie futbolu doświadczenia. Wszystko wskazuje na to, że przed Moderem wielka kariera stoi otworem. Niech nam się wychowanek poznańskiego Lecha pięknie rozwija, bo niewykluczone, że dzięki temu polska piłka nożna zyska środkowego pomocnika światowego formatu. Daj Boże.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o