Starszy człowiek i może, czyli piękna piłkarska starość Sergio Ramosa

Dobijanie do pewnych granic mieści się w pewnych normach. Jest wyczynem, który z czystym sumieniem moglibyśmy nazwać „ludzkim”, czyli możliwym do wykonania przez zwykłego śmiertelnika. Jednakże przesuwanie wspomnianych granic w sposób nadzwyczajny i spektakularny jawi się już jako osiągnięcie godne istnych herosów. Oczywiście sportowych herosów, a w tym przypadku, zachowując chirurgiczną precyzję, futbolowych herosów. I właśnie o takim herosie będzie tutaj mowa. Herosie, który w niedzielnym meczu Ligi Narodów z Ukrainą zdobył dwa gole i tym samym stał się najskuteczniejszym obrońcą w historii potyczek reprezentacyjnych.

Obrońcą. Gdy mówi się tak o Sergio Ramosie brzmi to stosunkowo mało wiarygodnie. Wszyscy wiemy, że taka jest jego pozycja na boisku, ale też wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie do końca odpowiada ona faktycznemu stanowi rzeczy. Kilka lat temu Ramos wypowiedział słowa, które idealnie opisują jego sposób gry i oddają jego taktyczne zachowania na murawie. „Jestem obrońcą o duszy napastnika”. Nie można się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Gracza z takimi liczbami tak naprawdę trudno nazwać stricte obrońcą czy stoperem. Wychowanek Sevilli w dwóch pełnych ostatnich sezonach zdobył łącznie 34 bramki. 34 bramki dla klubu i reprezentacji narodowej. 18 trafień w sezonie 2018/19 i 16 w sezonie 2019/20. To liczby lepsze od liczb takich graczy jak Gareth Bale (17 goli), Álvaro Morata (31 goli), Rodrigo Moreno (22 gole) czy też tak mocno w ostatnich miesiącach łączony z Barceloną – Lautaro Martínez (30 goli). Z zawodowego obowiązku jedynie przypomnę, iż wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy to atakujący.

W ciągu kilku ostatnich lat 34-latek przeszedł niezwykłą metamorfozę. Po ponurym kosiarzu polującym na nogi przeciwników nie ma już śladu. Po duecie, który Ramos tworzył wraz z Pepe i przed którym drżały całe bloki ofensywne rywali, również. Hiszpan i Portugalczyk byli niegdyś uważani za największych brutali współczesnej piłki nożnej. Kapitan Realu Madryt zaczął jednak grać dużo bardziej odpowiedzialnie, co przełożyło się również na wyniki „Królewskich”. Nie widzimy już wykonywanych przez niego wślizgów, charakteryzujących się potwornym impetem. Zastąpił je widok piłkarza pewnego siebie, pewnego swoich umiejętności i, przede wszystkim, piłkarza niezwykle wszechstronnego oraz inteligentnego. Andaluzyjczyk zawsze bacznie obserwuje boiskowe wydarzenia, a na jego twarzy podczas meczów bez problemu można dostrzec wyraźnie zarysowane skupienie. Wszystko dokładnie analizuje od razu na murawie, co pozwala mu na podejmowanie optymalnych decyzji w kluczowych momentach. Porusza się z niespotykaną wśród środkowych obrońców gracją i elegancją. Paleta umiejętności opanowanych przez Ramosa jest praktycznie kompletna. Fantastycznie główkuje (o czym więcej w dalszej części tekstu), ma znakomity przerzut, świetnie egzekwuje jedenastki i, jakby tego było mało, potrafi precyzyjnie uderzyć z rzutu wolnego (co udowodnił w końcówce poprzedniego sezonu w spotkaniu z Mallorcą). Można by go nazwać zawodnikiem kompletnym. „Cesarz” miał potężny udział w czterech Pucharach Europy wygranych przez Real w ciągu pięciu lat. Znamienne jest to, że w kontekście urodzonego w Camas piłkarza nie mówimy już najwięcej o kolejnych żółtych czy czerwonych kartkach, ale o bitych przez niego rekordach. I to nie tylko tych pod względem liczby występów, ale głównie tych bramkowych. W minionej kampanii prześcignął Ronalda Koemana i został najbardziej bramkostrzelnym defensorem w historii La Ligi. W niedzielę złamał kolejną barierę. Tym razem w wydaniu reprezentacyjnym.

Mianowicie, nieaktualnym stał się rekord pod względem największej liczby trafień obrońcy w kadrze narodowej, należący do Argentyńczyka, Daniela Alberto Passarelli. Dwukrotny triumfator Pucharu Świata (1978, 1986) ustrzelił podczas swojej przygody z „Albicelestes” 22 gole. Bramki Ramosa z Ukrainą po rzucie karnym i głową były jego zdobyczami numer 22. i 23. w barwach „La Roja”. Był to także jego trzeci reprezentacyjny dublet. Dwa poprzednie ustrzelił w starciach z San Marino w 2005 i z Rosją w 2017 roku. Pozwolił mu on wyprzedzić Passarellę i sięgnąć po miano najskuteczniejszego obrońcy w historii reprezentacji narodowych. Miano, które było mu przepowiadane od dawna. Jedyne czego można mu w tej kwestii odmówić, to ilość spotkań potrzebnych do osiągnięcia takiego wyniku. Były futbolista m.in. Interu i Fiorentiny reprezentował swoje barwy narodowe 70 razy. Natomiast mistrz globu z 2010 roku występował w tego typu spotkaniach 172 razy. Pomijając jednak ten fakt, to kto jak kto, ale akurat on był niejako na to skazany. Zapewne, mimo 34 lat na karku, madrycki gladiator będzie jeszcze śrubował owe osiągnięcie. Co ciekawe, Passarella nigdy nie grzeszył wysokim wzrostem (mierzy 173 cm). Nie przeszkadzało mu to jednak w trakcie kariery w zdobywaniu wielu goli po uderzeniach głową. Podobnie sprawa wygląda u Sergio Ramosa. Chociaż jest wyższy od Argentyńczyka (184 cm wzrostu), to wśród stoperów, mogących się najczęściej pochwalić wzrostem powyżej 190 cm, ani on, ani Daniel Alberto furory nie robią. Może i nie robią, ale mimo to w pojedynkach powietrznych nie mieli i nie mają konkurencji. Ileż to już razy Ramos umieszczał futbolówkę w siatce po strzałach głową. Jego debiutancki gol w barwach „Los Merengues” padł oczywiście właśnie w taki sposób. Najbardziej pamiętny w jego wykonaniu chyba i tak na zawsze pozostanie gol z 93. minuty finału Ligi Mistrzów w Lizbonie w 2014 roku z Atlético Madryt. Madrycka „czwórka” wykorzystała dośrodkowanie Luki Modricia i wyrównując stan rywalizacji odebrała nadzieję na premierowy triumf w tych elitarnych rozgrywkach wszystkim osobom (tak na marginesie sympatycy Atleti chóralnymi śpiewami już świętowali wygraną) związanym z ekipą „Los Colchoneros” i wlała ją w serca wszystkich, często płaczących już z powodu utraconej szansy na sięgnięcie po upragnioną „La Décimę”, Madridistas.

Aktualnie, Ramos zajmuje 8. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych snajperów w historii reprezentacji Hiszpanii, ex aequo z legendarnym Alfredo Di Stéfano, który, co ciekawe, występował aż dla trzech reprezentacji – Hiszpanii, Argentyny i Kolumbii. Następny w owym zestawieniu jest 7. Emilio Butragueño z 26 bramkami na koncie. Prędzej czy później zatem Ramos go „dopadnie”. Trzeba przyznać, że pięknie nam się hiszpański kapitan starzeje. Im jest starszy, tym jest lepszy. Nie dość, że odznacza się boiskową inteligencją, charyzmą i gołym okiem widocznymi cechami przywódczymi, to jeszcze wraz z wiekiem zaczął strzelać coraz więcej goli. Zarzut, że jego osiągi strzeleckie wynikają wyłącznie z wykonywania rzutów karnych jest zwyczajną bzdurą. Tak jak już wspomniałem wyżej – 34-latek potrafi strzelać głową, uderzać ze stojącej piłki, a i do akcji umie się podłączyć, odnaleźć się w polu karnym drużyny przeciwnej i z zimną krwią wykończyć zainicjowaną przez samego siebie sytuację. Ideałów nie ma i każdy ma swoje mankamenty, wiadomo. Ramos również. Ale to jak dąży do tego ideału jest doprawdy godne podziwu.

Co by się jeszcze w jego piłkarskim życiu nie wydarzyło, Sergio Ramos na dobre już zapisał się w annałach futbolu. Real Madryt powoli rozgląda się za jego potencjalnym następcą, przygotowując się na zakończenie kariery przez swojego niezmordowanego generała. Szczerze? Może być o to niezwykle trudno. Drugiego takiego ze świecą szukać. Wielu ekspertów i kibiców twierdzi, iż już w tym momencie Ramos jest najwybitniejszym obrońcą w historii piłki nożnej. Zwolennicy Franza Beckenbauera, Paolo Maldiniego, Carlesa Puyola czy Bobby’ego Moore’a na pewno bardzo się na ten osąd obruszą. Różnica polega jednak na tym, że przed Sergio jeszcze kilka dobrych lat gry, a wyżej wymienieni jegomoście swojego dorobku już w żaden sposób nie podreperują. Niech zatem ten spór rozstrzygnie historia. A my cieszmy się, że mamy możliwość podziwiania jednego z najlepszych w historii. Radujmy nasze oczy jego grą i obserwujmy kolejne bite przez niego rekordy. Jeszcze niejeden z całą pewnością padnie jego łupem. Póki co, wśród aktywnych piłkarzy grających w obronie, strzelec 97 goli dla Realu Madryt (już niedługo kolejny jubileusz) nie ma sobie równych. Tworzy obecnie najlepszą parę stoperów na świecie, w skład której wchodzą Sergio i Ramos.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o