Gdzie jest Milan?

Kibice Interu, czytacie? Juve też? Bardzo dobrze. Bo tak naprawdę niezależnie od naszych sympatii piłkarskich, względne dobro tak wielkiego i zasłużonego klubu powinno leżeć na sercu wszystkim, którzy darzą calcio szczerą miłością. Oczywiście na pewno doskonale już wiecie kogo mam na myśli. Otóż mówimy tutaj o 18-krotnym mistrzu Italii i 7-krotnym zdobywcy Pucharu Europy. Legendarny AC Milan, czyli drużyna, której fenomenalni gracze i niezapomniane sukcesy wychowały i ukształtowały pokolenia kibiców na całym świecie.

Od mniej więcej 5 lat tenże Milan niestety z sezonu na sezon coraz mocniej dotyka samego dna, a wydaje się wręcz, że już powoli zaczyna dokonywać odwiertu. Serca kibiców „Rossonerich” płyną żywą krwią i łzami bólu oraz tęsknoty za złotymi czasami ekipy z San Siro. Przed rozpoczęciem bieżących rozgrywek nadzieje na powrót dawnego blasku znów odżyły, ale bardzo szybko okazały się one jedynie mrzonkami. Splendor chwały czerwono-czarnej części Mediolanu miał przywrócić były trener Empoli i Sampdorii – Marco Giampaolo. Nie brzmi zbyt imponująco, prawda? W związku z tym nie ma się co dziwić, że w chwili pisania tego tekstu signor Marco prawdopodobnie zabiera swoje rzeczy z biura na San Siro i z głębokim westchnieniem ostatni raz spogląda na kąty futbolowej La Scali, rozpamiętując straconą szansę. Nas wszystkich bardziej niż los wspomnianego menedżera, interesuje los jednej z najbardziej utytułowanych włoskich ekip. Tymczasem ze wszystkich stron globu na Piazzale Angelo Moratti płynie pytanie: „E adesso?”.

Wymęczone zwycięstwo 2:1 nad znajdującą się w strefie spadkowej Genoą nie uratuje posady Giampaolo. I bardzo dobrze, bo 4 porażki w 7 kolejkach Serie A to już delikatna przesada. Dodatkowo ekipa pod wodzą Włocha (posiadającego również szwajcarski paszport) nie prezentowała żadnego stylu, gra zawodników Milanu była żenująca, bardzo często wydawali się być zdezorientowani na boisku, jakby zwyczajnie nie wiedzieli w jaki sposób zabrać się za kopanie futbolówki. O formie ekipy z Mediolanu najlepiej świadczy fakt, że największe odkrycie poprzedniego sezonu, a mianowicie nasz rodak – Krzysztof Piątek, który w poprzedniej kampanii 22 razy trafiał do siatki w Serie A, w obecnej, po 7 seriach gier ma na koncie raptem 2 bramki… i to jeszcze z rzutów karnych. Zero chęci, zero zaangażowania, zero jakości. Od pewnego czasu to krytykowanie drużyny Giampaolo przerodziło się w swoisty roast ze strony fanów i ekspertów. Zupełnie szczerze – gdybym miał do wyboru oglądanie spektaklu baletu mongolskiego i „podziwianie” Milanu pana G., to zdecydowanie wybrałbym tę pierwszą opcję. Na przestrzeni 7 kolejek, w czasie, gdy np. taka Atalanta zdobyła 18 goli, „Il Diavolo” pokonywali bramkarzy rywali zaledwie 6-krotnie. Średnia bramek na mecz nie wynosi zatem nawet 1. Chyba dość mizerny wynik jak na ekipę, która miała za cel utrzymywanie się przez całe rozgrywki blisko TOP 4 i ostatecznie awans, a zarazem powrót po długiej przerwie do Champions League, nieprawdaż? Biorąc pod uwagę fakt, kto ma być kolejnym „wybawicielem” Milanu możemy przypuszczać, że prędzej tenże trener straci pracę niż przywróci mediolańczyków do Ligi Mistrzów. Ma nim bowiem zostać Stefano Pioli, były szkoleniowiec Fiorentiny, który w swoim CV ma także pracę ze znienawidzoną przez Milanistów drużyną „Nerazzurich”. Mimo to, najwyżej stały podobno akcje Luciano Spalettiego, któremu jednak cały czas obowiązujący kontrakt z Interem zagrodził drogę do przejęcia roli szkoleniowca Milanu. Wydaje się, że o ile popularny „Spal” byłby w stanie odmienić oblicze „Rossonerich”, o tyle, chociaż chciałbym być optymistą, to niestety nie wróżę Piolemu sukcesu na ławce trenerskiej. Sympatykom najbardziej utytułowanego na arenie międzynarodowej włoskiego klubu pozostanie chyba niestety mozolne i długie oczekiwanie na przebrnięcie tego sezonu z możliwie jak najbardziej suchą stopą i kolejną szansę na przemianę ich ukochanej drużyny w letniej przerwie. Przykre, ale niewiarygodnie prawdziwe. Niewiarygodnie, bo przecież jeszcze w 2011 roku pod wodzą Maxa Allegriego, Milan wywalczył swoje ostatnie scudetto. Wtedy to czerwono-czarną koszulkę przywdziewały takie gwiazdy jak Zlatan Ibrahimović, Robinho, Alexandre Pato, Andrea Pirlo czy Filippo Inzaghi. Nie wspominając już o złotych czasach mediolańskiej ekipy, kiedy to po zielonym dywanie wspaniałego San Siro hasali Frank Rijkaard, Ruud Gullit i nieodżałowany Marco van Basten. Cytując klasyka: „To se już ne vrati”…

Można by się zastanawiać czy Milan posiada obecnie w swoich szeregach piłkarzy godnych grać w takim klubie i godnych zastępować tak genialnych poprzedników. Nie ulega wątpliwości, że obecni gracze Milanu nie dorównują klasą tym z poprzednich lat, ale z dwojga złego nie są też najgorsi. Jak to się mówi: „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”, ale trzeba też wiedzieć jak się za takich zawodników zabrać, ponieważ wiele braków technicznych można naprawdę nadrobić zaangażowaniem i przysłowiowym „gryzieniem trawy”, którego tak bardzo „Rossonerim” ostatnio brakowało. Z drugiej jednak strony, kto wie – być może nowemu trenerowi uda się tchnąć w zespół świeżego ducha i osiągać dobre wyniki, a my za jakieś 7, 8 miesięcy będziemy wychwalać jego i całą drużynę, że pomimo fatalnego początku, udało im się wyjść z kryzysu i osiągnąć to do czego dążyli. Ale nie oszukujmy się –  do tego jeszcze naprawdę długa droga. Jedno jest pewne. Panie Maldini, panie Boban i nowy panie trenerze, bierzcie się do roboty, bo czas nieubłaganie ucieka, a wszyscy sympatycy tej wspaniałej, legendarnej ekipy chcą ją znów zobaczyć na salonach. Czy nie stęskniliście się za równymi, zaciętymi starciami w Derbi della Madonnina, czy też fantastycznymi porywającymi starciami między Milanem a Juventusem, często rozstrzygającymi losy scudetto? Drogi Milanie, wracaj do nas jak najszybciej, okryty płaszczem swojego dawnego blasku i chwały, który niestety został Ci skradziony przed pięcioma laty i od tamtej pory obserwujemy Cię we wstydliwym negliżu. Zakończmy ten podniosły wywód słowami, a jakże – samych kibiców, którzy podczas sobotniego spotkania w Genui dobitnie podsumowali to co dzieje się w ich klubie w ostatnich latach:

Od zbyt wielu już lat ta drużyna nie jest godna swoich kibiców,

Tysiąc zmian na ławce trenerskiej, wyniki ciągle marne,

Zmienił się zarząd, żaden projekt nie wypalił,

Skończyła się cierpliwość, Milan trzeba szanować,

Piłkarze i zarządzie, nie mamy już cierpliwości,

Od lat jesteście okropni, zasłużcie sobie wreszcie na nasze wsparcie,

Przeminą kolejne sezony, wy też w końcu odejdziecie,

A walczyć dla tych barw, będziemy zawsze tylko my.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o