Gra warta świeczki?

Oczywiście to, że będąc blisko zakończenia piłkarskiego okna transferowego jesteśmy bombardowani przez media coraz to nowszymi plotkami i spekulacjami transferowymi, nikogo z nas już nie dziwi. Klub „X” zainteresowany takim zawodnikiem, klub „Y” kupił tego gracza, a klub „Z” wypożyczył jeszcze innego. Mimo wszystko fanów na całym świecie najbardziej rozpala pokerowa rozgrywka z udziałem pana da Silvy Santosa Júniora (lepiej znanego jako Neymar) oraz dwóch potężnych hiszpańskich zespołów, którym przyszło stanąć w szranki by zapewnić sobie usługi 27-letniego Brazylijczyka. Zastanawiająca jest jednak jedna kwestia – czy w tym momencie rozgrywka toczy się naprawdę o Neymara, czy już tylko kolejny raz o to, kto w rywalizacji Real vs Barça wyjdzie zwycięsko i sprzątnie rywalowi upragnionego zawodnika sprzed nosa. Warto zadać sobie pytanie czy „Ney” jest piłkarzem wartym aż tak dużego zamieszania, które obserwujemy wokół jego osoby w ostatnim czasie. Zarówno pod względem czysto sportowym, jak również pod względem charakterologicznym.

3 sierpnia 2017 roku. Oficjalnie ogłoszona zostaje przeprowadzka Neymara ze stolicy Katalonii do stolicy Francji. Paris Saint-Germain wpłaca na konto Barcelony rekordowe 222 miliony euro. Kwotę, która spowodowała trzęsienie ziemi na całym świecie. Wszystkie media prześcigają w informowaniu o przeprowadzonej właśnie operacji i wyliczają dokładnie co i w jakiej ilości można by było kupić za pieniądze przeznaczone na transfer 25-letniego wówczas zawodnika. Zarówno szefostwo hiszpańskiej ekipy, sztab szkoleniowy i koledzy z szatni do samego końca żyją w niepewności i zachodzą w głowę co tak naprawdę zrobi lider „Canarinhos”. Nawet mimo tego, iż cały lipiec zachowanie zawodnika wskazywało na jego niewielką chęć pozostania na Camp Nou. Można by rzez, że po 4 latach gry w barwach „Blaugrany” zachowanie Neymara było wyrazem braku szacunku dla klubu i jego kibiców. Ostatecznie jednak udało mu się dopiąć swego i doprowadzić do odejścia z Barcelony. Zawitał na Parc des Princes jako król, który ma nadać zespołowi z Paryża nowego blasku i stać się przodownikiem wielkiego, nowego projektu. To przecież tutaj Neymar staje się najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie i właśnie tutaj ma zostać ukojony jego ból i cierpienie, które miały być rzekomo, podkreślam rzekomo, głównym powodem chęci opuszczenia szeregów „Dumy Katalonii”. Ból spowodowany obecnością na boisku Leo Messiego, który blokował i hamował rozwój Brazylijczyka i nie pozwalał mu w pełni rozwinąć skrzydeł. Do pomocy Neymarowi do Paryża zostaje ściągnięte złote dziecko francuskiego futbolu – Kylian Mbappé. Razem z Edinsonem Cavanim mają stworzyć zabójcze trio. Trio na wzór słynnego madryckiego BBC (Bale – Benzema – Cristiano) czy właśnie tego z czasów gry „Neya” dla Barçy, kiedy to wraz z Messim i Suárezem siali blady strach w szeregach rywali. Trio, które miało dać paryżanom upragnioną, pierwszą w historii klubu Ligę Mistrzów.

Tak właśnie miało być i zapewne takie wizje snuli w swoich głowach sympatycy PSG w sierpniu 2017 roku. Tymczasem – jak to zwykle bywa – rzeczywistość boleśnie owe marzenia zweryfikowała…

Pobyt Neymara w PSG został naznaczony kontuzjami i europejskimi klęskami. Zamiast tworzyć ze wspomnianymi wyżej zawodnikami prężnie współpracujący tercet, ten pokłócił się z Cavanim o rolę lidera drużyny i wykonywanie rzutów karnych. W pierwszym sezonie z powodu kontuzji rozegrał w Ligue 1 tylko 20 meczów. W Champions League odpadł wraz z całym zespołem w 1/8 finału po dwumeczu z Realem Madryt, który przed pierwszym starciem był z góry skazywany na porażkę z ekipą z Paryża. Jedynym sukcesem był triumf w lidze francuskiej. Już po roku nieśmiało mówiło się, że Neymar nie jest szczęśliwy na Parc des Princes i tak naprawdę popełnił błąd odchodząc z Hiszpanii. Zainteresowany ewentualnym transferem miał być Real Madryt i śniący po nocach o Neymarze biegającym w białym trykocie „Królewskich” – Florentino Pérez. O żadnym transferze nie chciał nawet słuchać Nasser Al-Khelaïfi, który raptem 12 miesięcy wcześniej wyłożył na brazylijską gwiazdę nieziemską kwotę. Tak też Neymar został w Paryżu na kolejny sezon, który również nie był dla niego usłany różami. Nie ominęły go urazy, nie ominęła go również porażka w Lidze Mistrzów i po raz kolejny odpadnięcie w 1/8 finału, tym razem z Manchesterem United i co więcej… po zwycięstwie w pierwszym spotkaniu na Old Trafford 2:0. W Ligue 1 rozegrał jeszcze mniej spotkań – raptem 17. Znowu został mistrzem Francji i jak raz na koniec sezonu postanowił powiedzieć zdecydowane: „FIN!”. Wydarzenia z ubiegłych rozgrywek miały ostatecznie utwierdzić 27-latka w przekonaniu, że nie znajduje się w tym miejscu, w którym chciałby się znajdować i nie bierze udziału w tym projekcie, w którym udział przecież miał brać. Postanowił zatem zrobić to samo co przed dwoma laty doprowadziło do jego przenosin do Paris Saint-Germain. Mianowicie – kolokwialnie „strzelić focha”. Na pierwszym miejscu postawił swój powrót do Hiszpanii. Podobno najbardziej odpowiadałaby mu ponowna gra na Camp Nou, ale nie oszukujmy się – Neymarowi jest „doskonale wszystko jedno”. Nie jest to zawodnik pokroju Paolo Maldiniego, Gianluigiego Buffona czy Sergio Ramosa, którzy wykazywali lub wykazują miłość do swojego klubu i prawdziwe, niekłamane przywiązanie do jego barw. Stworzyła się swoista sieć, w którą wplątane mają być aż 24 osoby, które mają bądź będą miały bezpośredni lub pośredni wpływ na transfer Brazylijczyka. Thomas Tuchel, trener PSG otwarcie stwierdził na konferencji prasowej, iż zdaje sobie sprawę z tego, że musi planować sezon bez Neymara. Jedno jest pewne – czas zdobywcy 60 goli dla reprezentacji Brazylii w „mieście miłości” dobiegł końca.

Czy po przedstawieniu tej sprawy w takim świetle włodarze Realu i Barçy zrezygnowaliby ze swoich starań? Tego nie wiemy, szczerze mówiąc – wątpię w to. Ale my jako kibice powinniśmy mocno zastanowić się nad zasadnością takiego ruchu i nad zachowaniem samego Neymara. Miną dwa lata spędzone w Madrycie czy w Barcelonie i przecież znowu może mu się coś nie spodobać. Może zażąda transferu, chociażby do Manchesteru City, który zaproponuje mu zarobki w wysokości nie 30, a 50 milionów euro rocznie i rolę lidera drużyny? To tylko domniemywania, ale sądząc po zachowaniu (jeszcze) napastnika PSG, balansują one na granicy dużego prawdopodobieństwa.

Tak więc, uważam, że naprawdę nie warto oferować 100 milionów euro i pozbywać się trzech świetnych piłkarzy ze składu – Keylora Navasa, Garetha Bale’a i Jamesa Rodrígueza. I naprawdę nie warto pozbywać się świetnego i zasłużonego dla klubu pomocnika jakim bez wątpienia jest Ivan Rakitić. Nie wiem co takiego Neymar ma w sobie, że tak potrafi oczarować swoją osobą tych największych z największych. Może najlepszą nauczką byłoby dla niego pozostanie w PSG? Być może wtedy nareszcie by się opamiętał i nauczył traktować swoich pracodawców z szacunkiem. Tak jak przystało na porządnego piłkarza, aspirującego do przejęcie pałeczki po Leo Messim i Cristiano Ronaldo. I przede wszystkim –  tak jak przystało na porządnego człowieka.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o