Wielka przebudowa w REALU!

Jaki Real Madryt miał poprzedni sezon to chyba nikomu nie trzeba przypominać. A już na pewno nie kibicom. W końcu po co przysparzać kolejnego cierpienia tak zdruzgotanym i przygnębionym piłkarsko w ostatnim czasie ludziom. Myślę, że nazwanie najwierniejszych sympatyków „Królewskich”, tych którzy śledzili i oglądali każdy mecz męczennikami wcale nie będzie nadużyciem. Nawet najmniejszym. Ale po sezonie przepełnionym kibicowskim bólem i wrzodami żołądka po większości spotkań nad Santiago Bernabéu zaczyna wschodzić słońce. Piękne, letnie słońce niosące ze sobą powiew świeżości i uczucie, że wygnany i zhańbiony władca powinien powrócić na swój tron. Przenosząc tę sytuację w realia dzisiejszej Polski powiedzielibyśmy, że dla Realu nadchodzi „dobra zmiana” i rekonstrukcja rządu. Na czele nowego rządu najbardziej utytułowanego klubu świata mają stanąć wielkie gwiazdy, genialni zawodnicy gotowi na nowe, być może najtrudniejsze w swoich karierach wyzwanie. Niektórzy z nich są już jedną nogą w stolicy Hiszpanii, a są i tacy, którzy przywdziewania tej bodaj „najcięższej” piłkarskiej koszulki są już pewni.

Naprawdę ciężko byłoby wskazać jedną formację madryckiego zespołu grającą na solidnym, równym poziomie przez całe rozgrywki (chociaż chyba najmniej zastrzeżeń można mieć do pracy golkiperów). Był to bowiem jeden z najgorszych sezonów w historii madrytczyków. Jednakże najbardziej kłuje w oczy indolencja strzelecka zawodników „Blancos”. Odejście Cristiano Ronaldo odcisnęło swoje piętno. Nie mogło być inaczej, bo jeśli odchodzi człowiek, który ma więcej zdobytych bramek niż rozegranych meczów w jednym z najlepszych zespołów globu (450 goli w 438 spotkaniach) oraz gwarantuje średnio 40 goli w jednej kampanii to musi się to odbić na drużynie negatywnie. Co więcej, jeśli wielu oczekiwało, że 5-krotnego zdobywcę Złotej Piłki zastąpi nieopierzony 18-latek z Brazylii i nie odbije się to na grze zespołu to jak widać bardzo się te osoby zawiodły. Ale trudno, było minęło. Nie rozgrzebujmy powoli zasychających już ran. Szefostwo Realu zdało sobie sprawę, że dłużej tak być nie może i zareagowało transferem rewelacyjnego 21-letniego Luki Jovicia. Serb jest klasyczną „9” z widocznymi jednak inklinacjami do cofania się i rozgrywania piłki również z głębi pola. W Madrycie ma walczyć o miejsce w składzie z Karimem Benzemą, póki będzie jednak jego zmiennikiem, a w przyszłości ma przejąć od Francuza pałeczkę snajpera nr 1. W momencie tworzenia tego tekstu jest bardzo blisko kolejnego transferu do pierwszej linii. Transferu wielkiego, galaktycznego. Eden Hazard jest o krok od Madrytu, oba kluby doszły już do porozumienia, a w przypadku kwoty tej transakcji mówi się o 100, a niektórzy nawet twierdzą, że aż o 140 milionach euro! Belg oczywiście miałby być tym zawodnikiem wokół, którego Zinédine Zidane będzie budował swoją ekipę i który spróbuje „wejść” w buty „CR7”. Wydaje się to niemożliwe do zrealizowania, ale gracz tej klasy zasługuje na szansę nawet przy tak karkołomnym zadaniu. W kontekście wzmocnienia ofensywy „Los Merengues” wymienia się też nazwiska Neymara, Mbappé czy Mohameda Salaha. Transfer, któregoś z tych graczy byłby niesamowitym wzmocnieniem składu i każdy z nich razem z Hazardem stworzyłby zabójczy duet skrzydłowych. Nie wolno również zapominać, że do zespołu dołączy również 18-letni Rodrygo Goes napastnik Santosu, wielka nadzieja brazylijskiego futbolu. Mimo wszystko kupno Luki i Edena już jest bardzo dużą wartością dodaną i są to zawodnicy, którzy na pewno dadzą z siebie na boisku wszystko i przysporzą sympatykom „Królewskich” mnóstwo radości.

Jeśli chodzi o drugą linię to powstał drobny konflikt na linii trener – prezes. „Zizou” jest wielkim zwolennikiem Paula Pogby i to właśnie jego widziałby w swoim zespole. 46-latkowi zależy na pozyskaniu pomocnika wszechstronnego, będącego w stanie dać drużynie dużo zarówno w ataku jak i w obronie. Takiego właśnie piłkarza widzi w swoim rodaku. Florentino Pérez wolałby natomiast sprowadzić na Bernabéu Christiana Eriksena. Duńczyk wyraża chęć opuszczenia Spurs i w ostatnim wywiadzie dał jasno do zrozumienia, iż chciałby kontynuować swoją karierę w Realu Madryt. Okno transferowe jeszcze się nawet oficjalnie nie otworzyło, możemy się zatem spodziewać, że trzeba będzie na rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji jeszcze trochę poczekać. W kontekście wzmocnień pomocy mówi się również o ewentualnym sprowadzeniu Tanguya Ndombele lub Donny’ego van de Beeka, szczególnie w sytuacji niepowodzenia którejś z wyżej wymienionych transakcji. Niezależnie od tego, który z tych zawodników ostatecznie wyląduje w Madrycie każdy będzie wzmocnieniem linii pomocy, której przyda się impuls, bo Toni Kroos i Luka Modrić w ostatnim sezonie bardzo często wyglądali jak ociężałe, najedzone koty…

Forma Marcelo w minionej kampanii pozostawiała naprawdę wiele do życzenia i właśnie dlatego Zidane postanowił sprowadzić mu konkurenta. Nawet mimo świetnie rokującego Sergio Reguilóna dostępnego na tej pozycji (Hiszpan ma zostać wypożyczony). Priorytetem ma być tutaj Ferland Mendy, 23-letni lewy obrońca Lyonu. Zawodnik o profilu bardzo podobnym do Brazylijczyka miałby być jego zmiennikiem, ale też motorem napędowym do ciężkiej pracy i utrzymania miejsca w wyjściowej jedenastce. W przypadku środka obrony 13-krotni zdobywcy Ligi Mistrzów już w marcu zapewnili sobie usługi Édera Militão, 21-letniego Brazylijczyka, który może grać zarówno na środku jak i na prawej stronie defensywy. Młody stoper FC Porto kosztował „Los Vikingos” 50 milionów euro.

Wróciły stare, dobre czasy, w których to Real Madryt wykazywał się zdecydowanie największą aktywnością na rynku transferowym. Oczywiście wiele zależy także od tego kto ostatecznie odejdzie z klubu. Kandydatem nr 1 jest w tej kategorii jest oczywiście Gareth Bale. Podobno jest jeszcze tylko jedna osoba, która pragnie jego pozostania w Realu. To… on sam. „Los Blancos” zbroją się przed nadchodzącym sezonem i na pewno będą wykazywali chęć zmazania plamy pozostawionej na honorze klubu w minionej temporadzie. Wszyscy „madridistas” mają nadzieję, że tym razem ich ulubieńcom będzie chciało się biegać i „umierać” za ten klub. Bo jak powiedział legendarny Santiago Bernabéu: „Koszulkę Realu można splamić błotem, potem, a nawet krwią, ale nigdy nie można splamić jej hańbą.”.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o