Wyścig zbrojeń gigantów

Mimo, iż animozje pomiędzy oboma zespołami z każdym spotkaniem raczej tylko rosną to moglibyśmy, co ciekawe, znaleźć kilka punktów stycznych łączących te zespoły. W szczególności jeśli chodzi o nakreślanie planów na kolejny sezon. PGE Vive Kielce i Orlen Wisłę Płock opuści łącznie aż 15 zawodników. Zarówno w Kielcach jak i w Płocku nikt nie traci czasu i już teraz włodarze dopinają kadrę na nadchodzące rozgrywki.

W sobotę po starciu tych dwóch ekip poznaliśmy mistrza PGNiG Superligi, którym po raz 8. z rzędu i 16. w historii została ekipa prowadzona przez Tałanta Dujszebajewa. Kielczanie pewnie pokonali w Hali Legionów „Nafciarzy” 32:25. Wisła tym meczem oficjalnie zakończyła sezon 2018/19, natomiast przed mistrzami Polski wyjazd do Kolonii na Final Four Ligi Mistrzów, gdzie w sobotnim półfinale stawią czoła również świeżo upieczonemu mistrzowi, a konkretnie mistrzowi Węgier – drużynie Telekom Veszprém. Nasze rodzime dwie eksportowe firmy zajmują się planowaniem kadry na sezon 2019/20 i pracują nad zastąpieniem zawodników, którzy na pewno odchodzą lub noszą się z takim zamiarem. Vive i Wisłę opuści odpowiednio po dwóch bramkarzy, obrotowy oraz czterech rozgrywających z Kielc i pięciu z Płocka.

Dużym echem na pewno odbiją się przenosiny Tomasza Gębali, który już niedługo na dobre ma zagościć w stolicy województwa świętokrzyskiego. 23-letni lewy rozgrywający (mierzący 212 cm wzrostu) jest wielką nadzieją polskiego szczypiorniaka, a w Kielcach ma zostać następcą legendarnego już Karola Bieleckiego, co na pewno nie będzie prostym zadaniem. W bramce ulubieńca kieleckiej publiczności Vlada Cuparę i odchodzącego po trzech latach Filipa Ivicia zastąpią Niemiec, mistrz Europy z 2016 roku Andreas Wolff oraz 24-letni Mateusz Kornecki z Górnika Zabrze. Odejdą również dwaj bardzo zasłużeni dla kieleckiego klubu piłkarze – Michał Jurecki (Flensburg) oraz Mariusz Jurkiewicz (prawdopodobnie Wybrzeże Gdańsk). Z grą w żółto-biało-niebieskich barwach na pewno żegna się wychowanek Vive – obrotowy Bartłomiej Bis. Wydaje się, że na 99% odejdzie również rozgrywający Marko Mamić, który prawdopodobnie będzie kontynuował swoją karierę w Bundeslidze. Prezesowi Bertusowi Servaasowi udało się za to zapewnić usługi 20-letniego utalentowanego lewego rozgrywającego Doruka Pehlivana, występującego w Fivers Margareten. Nie wiadomo jednak kiedy Turek definitywnie zasili szeregi kieleckiej ekipy, ponieważ Austriacy chcą zatrzymać go u siebie jeszcze przez rok. W takim wypadku dołączyłby on do Vive dopiero w 2020 roku. Mimo wszystko najbardziej bolesna i widoczna będzie utrata Luki Cindricia, chorwackiego środkowego rozgrywającego oraz przede wszystkim niekwestionowanego lidera 16-krotnego mistrza Polski w tym sezonie. 25-latek swoją fantastyczną grą znacznie dopomógł kielczanom rozprawić się w ćwierćfinale Champions League z przepełnionym gwiazdami Paris Saint-Germain. W Kielcach czuje się świetnie, ale oferta ze strony samej Barcelony jest zbyt kusząca. Jego odejście ma być już przesądzone, a kwestią sporną pozostaje podobno jedynie kwota transferu. Po zakończeniu sobotniego finału podczas wręczania Gladiatorów, nagród dla najlepszych graczy minionego sezonu, kieleccy kibice skandowali w kierunku Chorwata: „Luka, Luka zostań z nami!”.

Jeśli chodzi o płocczan lista zawodników żegnających się z klubem jest naprawdę pokaźna. Nemanja Obradović, Marcin Wichary, Dan-Emil Racoțea, Nacho Moya, Mateusz Piechowski, Tomasz Gębala, Ádám Borbély oraz Marko Tarabochia oficjalnie opuszczają zespół „Nafciarzy”. Prezes Robert Czwartek jednak nie próżnował i podpisał już kontrakty z czterema zawodnikami. Bramkarz Ivan Stevanović, środkowy rozgrywający Niko Mindegía, rozgrywający Álvaro Ruiz i obrotowy Leon Šušnja wzmocnią ekipę Orlenu Wisły. Działaczom z Płocka zależy jeszcze na pozyskaniu dwóch lewych rozgrywających wyróżniających się dodatkowo umiejętnością gry w defensywie.

Karuzela transferowa kręci się w najlepsze. Chociaż można ubolewać nad stratą wybitnych graczy, takich jak Cindrić czy Cupara to na pewno przyjście Andresa Wolffa czy Niko Mindegíi będzie wiązało się z korzyścią zarówno dla samych zainteresowanych zespołów jak i całej ligi. Biorąc pod uwagę, że wyścig zbrojeń trwa i póki co próżno szukać jego końca możemy oczekiwać, że w przyszłym sezonie „Święta Wojna” będzie jeszcze ciekawsza niż zwykle i może nareszcie bardziej… wyrównana.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o