Timo Werner jednak nie dla Bayernu?

Całkiem niedawno niemieckie media, w szczególności dziennik „Bild”, informowały, iż Bayern Monachium „zaklepał” sobie transfery kilku klasowych graczy, w tym napastnika, typowanego na następcę Roberta Lewandowskiego. Timo Werner, bo o nim mowa, ma wedle tych doniesień dołączyć do bawarskiej ekipy latem tego roku bądź już w kolejnym okienku transferowym. Głos w tej sprawie zabrał trener i zarazem dyrektor sportowy RB Lipsk, Ralf Rangnick, który przyznał, że nie doszło do żadnych kontaktów między oboma klubami, ani tym bardziej do bezpośredniego kontaktu Bayernu z samym zawodnikiem.

Kontrakt Wernera wygasa w 2020 roku, w związku z czym Bayern mógłby poczekać jeszcze jeden sezon i swoim sprawdzonym sposobem sprowadzić go na Allianz Arena za darmo. Nikogo by to chyba specjalnie nie zdziwiło, gdyż Bawarczycy słyną w całych Niemczech z umiejętnego podkradania najbardziej utalentowanych i wyróżniających się piłkarzy z rodzimego podwórka. Rangnick twierdzi jednak, że Monachijczycy nie kontaktowali się z 3. w tabeli ekipą Bundesligi w sprawie transferu 22-latka. Co więcej, menedżer ekipy z Lipska podkreślił determinację „Byków”, aby nie dopuścić do powtórzenia przypadku Lewandowskiego czy Goretzki. Jeśli Werner będzie miał odejść, to odejdzie tylko i wyłącznie na zasadzie transferu definitywnego. 60-latek postawił sprawę jasno, mówiąc, że potencjalny nabywca bramkostrzelnego atakującego, będzie zmuszony głęboko sięgnąć do portfela. Prowadzenie takiej polityki transferowej skrytykował prezes rady nadzorczej mistrzów Niemiec, Karl-Heinz Rummenigge – „Nie powinni podchodzić do takich spraw w tak ofensywny sposób. Bo czasami możesz się pomylić.”

Timo Werner jest wielką nadzieją niemieckiej piłki. 22-latek dołączył do RB Lipsk w 2016 roku, za rekordową dla tego klubu kwotę 14 milionów euro. Jak do tej pory, wystąpił w 102 meczach w barwach „Die Bullen” i strzelił 55 goli. W tym sezonie, Werner zdobył 13 bramek w 25 meczach we wszystkich rozgrywkach, z czego aż 11 w samej Bundeslidze. Plasuje się zatem na drugim miejscu w klasyfikacji strzelców, 4 gole za Robertem Lewandowskim i Luką Joviciem.

Coraz lepsze występy i rosnące z sezonu na sezon doświadczenie boiskowe Timo przykuło uwagę „Die Roten”. Wszystko wskazuje na to, że trwająca już prawie trzy lata, przygoda młodego zawodnika z klubem z Saksonii dobiega końca. Pytanie tylko czy na ten moment zwaśnione strony znajdą nić porozumienia czy może starym polskim przysłowiem „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, ten trzeci skorzysta naprawdę. A podobno mocne zainteresowanie 22-letnim reprezentantem Niemiec przejawia Jürgen Klopp i jego Liverpool…

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o