Młodzi i utalentowani do kadry! Po co nam sukces młodzieżówki?

Przed kilkoma dniami selekcjonerzy poszczególnych roczników reprezentacji młodzieżowych oraz pierwszej reprezentacji wybrali grupy piłkarzy, którzy powalczą o sukcesy z Orłem na piersi. Nie zabrakło dyskusji na temat dobierania graczy do poszczególnych roczników. Bardzo słusznie, że się one pojawiają, bo po co nam sukces kadry młodzieżowej?

Pominę w moich rozmyślaniach i przemyślenia oczywiście kadrę do lat 20, którą w tym roku przejął Jacek Magiera, były trener Legii Warszawa. On musi przygotować tę reprezentację, najlepiej oczywiście jak będzie umiał, do Mistrzostw Świata do lat 20, które będą rozgrywane na polskich stadionach. Jemu trzeba dać możliwość wybierania graczy z rocznika 1999 i młodszych, aby ta reprezentacja mogła chociaż wyjść z grupy. Oczywiście, to rozumiem, ale dlaczego gracze, którzy byli już chociaż raz na kadrze A, nagle wracają do młodzieżówki, by walczyć o awans do Mistrzostw Europy? Czy aż tak nam brakuje sukcesu wśród młodzieżowców? Czy sukces na EURO 2016, czym można nazwać wejście do ćwierćfinału i heroiczna walka z Portugalią, można nazwać spełnieniem? Oczywiście, że nie. Do dzisiaj mam niedosyt, że nie udało się przejść dalej. W 1/2 finału czekała Walia, i umówmy się, oni byli spokojnie do przejścia. Zwłaszcza, że wykluczony z półfinału przeciwko przyszłym Mistrzom Europy był Aaron Ramsey, czyli motor napędowy drugiej linii Walijczyków. Mówi się trudno, nie ma co gdybać, ale czy taki sukces ma nas zaślepić i mamy walczyć tylko o sukces młodzieżówki? Nie, najważniejsza powinna być pierwsza reprezentacja.

Na liście 27-osobowej kadry powołanej przez nowego selekcjonera, Jerzego Brzęczka, nie zabrakło oczywiście niespodzianek. Tych bardziej spodziewanych i tych mniej. Są oczywiście gracze sprawdzeni przez byłego trenera Wisły Płock, jak Arkadiusz Reca, Damian Szymański, Adam Dźwigała oraz Rafał Pietrzak. O ile powołanie dla kapitana „Nafciarzy” nie może zaskakiwać, to pozostałe wybory można kwestionować. Reca zagrał jeden mecz we Włoszech, Dźwigała nie sądzę, że jest najlepszym polskim stoperem w Ekstraklasie, a z Wisły Kraków wybrałbym prędzej Sadloka, a nie Pietrzaka. No, ale nie o tym miał być przecież ten tekst, prawda?

Co zatem z zawodnikami, którzy zostali wybrani przez trenera Czesława Michniewicza? Dawid Kownacki, Szymon Żurkowski, Jakub Piotrowski, Kamil Jóźwiak, Mateusz Wieteska czy Piotr Bochniewicz. Czy oni są za słabi na grę w pierwszej reprezentacji? O Żurkowskim cały czas słyszymy w kontekście pierwszego powołania do kadry A. Piotrowski po przenosinach do Belgii na pewno tylko zyskał, bo już na wiosnę w Pogoni prezentował się bardzo dobrze. Sami zdolni jak widać. Jóźwiak? Obecnie na pewno w lepszej formie niż klubowy kolega Makuszewski, który dostał powołanie, o Błaszczykowski nie wspomnę, choć darzę go ogromną sympatią. Czemu musimy marnować takich asów, którzy mogą wręcz „z buta” wejść do pierwszej reprezentacji i dać jej odpowiednią jakość, młodzieńczą przebojowość i pasję? Czy wspólne przebywanie z Lewandowskim, Glikiem, Krychowiakiem, Szczęsnym czy ww. Błaszczykowskim, nie dałoby im dodatkowej energii do pracy? Oczywiście, że by dało. Brakuje jednak konsekwencji, bo przerzucamy zawodników pomiędzy rocznikami, jak np. Kownackiego, i po co? Chłopak widać, że może grać w pierwszej reprezentacji i to grać przynajmniej przyzwoicie.

Rok temu odbywały się w Polsce Mistrzostwa Europy do lat 21. Trafiliśmy do grupy z Anglią, Szwecją i Słowacją. Jakie to były oczekiwania. Próbowaliśmy my, kibice, oraz niektórzy dziennikarze wpychać Milika, Zielińskiego czy Linetty’ego do młodzieżówki, aby coś osiągnąć. Udało się tylko z tym ostatnim, i co? I nic. Kompletna porażka na całej linii, no dobra, pomijając  oczywiście organizację, bo tu jesteśmy zawsze bardzo dobrzy. Teraz ta sama kadra, choć trochę w zmienionym składzie, walczy o awans na kolejny europejski czempionat. I po co? Żeby dostać znowu łomot i nie wyjść z grupy? Nie lepiej „zainwestować” w kadrę Jacka Magiery, a tę o rok starszą, przynajmniej z nazwy, pozbawić graczy, którzy już dziś, wejdą w marszu i wpasują się w standardy w pełni seniorskiej piłki? Co nam z sukcesu młodzieżowego? Przecież tak niedawno jeszcze młodsi piłkarze sięgnęli po medale na ME. Może trzeba szukać sukcesu pierwszej kadry, która ostatni medal zdobyła 36 lat temu, na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. A jak wygląda bilans młodzieżówki, jeśli chodzi o sukcesy? 

1992 – Wicemistrzostwo olimpijskie.
1999 i 2001 – Odpowiednio, wicemistrzostwo Europy U-16 i mistrzostwo Europy U-18.
2007 – Wyjście z trudnej grupy na mundialu U-20.
2012 – Brązowy medal mistrzostw Europy U-17.

Wygląda to nieźle, średnio co 6-7 lat osiągamy jakiś sukces, począwszy od Igrzysk w Barcelonie. Można łatwo obliczyć, oczywiście przypuszczając, że rok 2019 może być rokiem sukcesu dla polskiej młodzieżówki. Oczywiście to tylko dywagacje, ale po co inwestować w dwa roczniki? Dajmy pograć młodym z gwiazdami, niech zaznają większej piłki, większej intensywności na treningach.

A gdyby tak reprezentacja Francji kazała grać Kylianowi Mbappe czy Ousmane’owi Dembele nadal w kadrach młodzieżowych? Mieliby się marnować? Nie, bo tam, gdy widzą, że ktoś jest nieprzeciętnie uzdolniony i może dać coś reprezentacji ekstra, to dają mu szansę. Nie wyjdzie raz, drugi, trzeci. Dobra, pożegnamy się, ale nie ograniczajmy naszych wielkich talentów do ciągłej gry w kadrach młodzieżowych, bo ile jeszcze ten Kownacki, Żurkowski czy Jóźwiak będą musieli pchać wózek z napisem „reprezentacji U-21”?

fot: przegladsportowy.pl

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o