Rozdarte serca Culés, czyli finał MŚ

Gdy zaczynam pisać ten tekst jest jeszcze czwartek, 12 lipca. Niespełna trzy dni do wielkiego finału, finału XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Jak wszyscy dobrze wiemy, zmierzą się w nim reprezentacje Francji i Chorwacji. Wielu kibiców Barcy zastanawia się komu kibicować w finale MŚ. Przecież w obydwu ekipach jest chociaż jeden człowiek z „naszej” drużyny. Kogo wybrać? Sam do końca nie wiem…

Jeśli weźmiemy pod lupę finały dwóch poprzednich mundiali, to z góry można było określić za kogo kciuki będą trzymać sympatycy FC Barcelony. Cztery lata temu w barwach Argentyny o mistrzostwo walczyli Leo Messi i Javier Mascherano. Grali przeciwko Niemcom, więc to kolejny z powodów, dla których wierzono, że Messi wreszcie sięgnie po upragnione trofeum. Pamiętam jakby to było dziś. Płakałem, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni. Żyłem wówczas tą reprezentacją. Można gdybać, że jeśli Higuain wykorzystał sam na sam z Neuerem, bądź gdyby Palacio lepiej trafiłby w piłkę, to może nawet nie byłoby dogrywki i tej całej dramaturgi. Moje serce Argentyna zdobyła mecz wcześniej, w półfinale. Punktem kulminacyjnym było zablokowanie strzału Robbena przez Mascherano w doliczonym czasie podstawowych 90 minut. To wtedy uwierzyłem, że oni naprawdę mogą wejść do tego finału. Sercem, wolą walki i zaangażowaniem. Jeden, jedyny błąd w finale przesądził, że Leo Messi musiał przejść obok Pucharu Świata ze spuszczoną głową, a na osłodę otrzymał nagrodę MVP.

Mundial 2010 – coś pięknego, tyle wspomnień. Nie chodzi mi o te wuwuzele. Chodzi raczej o piękno tej dyscypliny, jej nieprzewidywalności. Jako młody chłopak, już kibic Barcelony od kilku lat, wierzyłem, że to będzie turniej Hiszpanów. Obejrzałem chyba ich każdy mecz, choć ten pierwszy, ze Szwajcarią, był wyraźnie określony jako ten z rodzaju „do zapomnienia„. Wydaje mi się, że jeśli zapytamy przypadkowego kibica, co najbardziej pamięta z tych mistrzostw świata, to w 60% przypadków usłyszymy odpowiedź: „zagranie ręką Suareza”. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Całym sercem kibicowałem Ghanie, która mogła jako pierwszy zespół afrykański awansować do najlepszej „4” MŚ. Niechlubne zatrzymanie piłki ręką przez El Pistolero na linii bramkowej. Rzut karny. Gyan i Muslera. Zwycięsko z tego pojedynku wyszła… poprzeczka, która uratowała Urusów. Ghana odpadła, Urugwaj grał dalej. Z jednej strony wielki zawód, no ale przecież nie grał tam żaden piłkarz Barcy. Tym bardziej nie trzymałem kciuków za drużynę z Ameryki Południowej. Andres Iniesta. To on był bohaterem całej Hiszpanii. Skromny człowiek, a także piłkarz. Szanowany na każdym stadionie. To musiał być on, to on musiał dać mistrzostwo świata dla swojego kraju. Gdy dosięgniemy jego biografii „Artysta futbolu„, to przekonamy się z jakimi problemami walczył. Śmierć przyjaciela, depresja, ciągle kontuzje. Wygrał z losem, przesiąknął serca kibiców na zawsze. Nigdy nie zapomną mu tej bramki. Dla niego najważniejszej w reprezentacyjnej karierze.

Po tych wspomnieniach wracamy do teraźniejszości. Czy ktoś przed rozpoczęciem mundialu obstawiłby, że będzie on wyglądał tak jak dzisiaj? Wątpię. Być może wielu z nas typowało Francuzów do meczu finałowego, ale Chorwacja? Zapewne nieliczni. Hiszpania i Argentyna odpadły, dwie drużyny, którym najbardziej kibicowałem na mundialu. No więc czemu mam rozdarte serce? Z jednej strony Samuel Umtiti i Ousmane Dembele. Moim zdaniem jeden z najlepszych stoperów świata, który obok Varane’a odgrywa kluczową rolę na mundialu. Przydarzył mu się błąd w meczu z Australią, ale poza tym jest bardzo pewnym punktem obrony. Niczym Puyol w 2010 roku dał awans swojej reprezentacji do finału mundialu. Drugi rodzynek z Barcelony – Dembele – nie jest kluczową postacią w układance selekcjonera reprezentacji Francji. Nie był to jego najlepszy sezon w życiu. Ten mam nadzieję, że nastąpi teraz, ale mimo wszystko to jeden z najbardziej obiecujących młodych graczy. Po stronie Francji mamy więc dwa argumenty, aby trzymać za nich kciuki.

A co po stronie Chorwacji? Crackitić, znaczy Rakitić. Jakby użyć tytułu filmu Andrzeja Wajdy, „Człowiek z żelaza„, dosłownie. Wtorek, dzień przed półfinałem z Anglią, 39°C gorączki. Tak wyglądała sytuacja Ivana Rakiticia. I co, miał pozwolić na to, że straci być może jedyny półfinał MŚ w swoim życiu? Nie! Z pomocą lekarzy kadry doprowadził się do stanu „użyteczności„. Okej, nie zagrał zabójczo pięknego spotkania, wielkiego spektaklu z Anglikami, ale pokazał swoją wolę walki. Jak pokazały te mistrzostwa, wiele drużyn wygrywało swoje mecze nie umiejętnościami, a wolą walki, pasją. Nie zabieram umiejętności Chorwatom, ba, często byli niedoceniani! Mecz z Argentyną? Majstersztyk. Gdybym miał wymienić wiodącą postać tej reprezentacji, to nie wiem, na kogo bym się zdecydował. Rebić? Mandžukić? Vida? Rakitić? Modrić? Każdy z nich rozgrywa kapitalny turniej. To, co dzieje się na chorwackich ulicach, to coś pięknego. Aż im tego zazdroszczę, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Już teraz piszą piękną historię dla swojej piłki, a także kraju.

No dobra, ale za kogo trzymać kciuki? Rozum mówi Francja. Mają jeden dzień odpoczynku więcej oraz „jeden mniej mecz rozegrany„. Chorwaci są po trzech z rzędu dogrywkach, ale czy w meczu z Anglikami to było po nich widać? Oczywiście, że nie. Sam trener chorwackiej drużyny przyznał, że zmiany, które przeprowadził były wykonywane na siłę. Jego zawodnicy nie chcieli schodzić z placu gry! Tak się zdobywa serca kibiców. Czuję, że stać ten lekko ponad 4-milionowy kraj na tak wielki sukces. Lepszej okazji mieć nie będą w tym pokoleniu. Mimo, że po drugiej stronie staną Samu i Ousmane, to kciuki raczej będę trzymał za Ivana i jego drużynę. Nieważne, kto wygra. Jedna połowa mojego serca będzie się cieszyć, a druga smucić. Ale, hej, czy to będzie powód do smutku? W końcu któryś z piłkarzy Barcy będzie mistrzem świata. A potem? Potem, to mam nadzieję, że dołożą kolejne trofea do gabloty klubu. Finał rozdartych serc? Prawda, ale także finał radości, że ktoś z „naszych” dosięgnie piłkarskich gwiazd.

PS Tekst pojawił się także na stronie eBarca.pl

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o